jestem w Nanjing.To miasto powinno sie znalezc na kazdym planie wycieczek po Chinach. Miasto ma wszystko, czego potrzeba ladnej stolicy: zabytki, nowoczesnosc, jezioro i parki, metro, sklepy. Bardzo przyjemnie tu przyjechac. Mimo faktu, ze zyje tu jakies 6 milionow ludzi, zachowuje taki "rustykalny charakter" - jak to dzis zostalo nazwane.
Nieporozumieniem jest jednak tutaj pogoda. Otoz wczoraj przywitano nas ....sniegiem!!!! Musze przyznac, ze nie spodziewalem sie takich niespodzianek. Moja szafa tez nie, wiec ochoczo zakupilem rekawiczki. Nawet bez targowania - pani widziala, ze kupie je niezaleznie od ceny. Coz z tego, ze przeplacilem - moge ruszac palcami. Dzis wprawdzie nie padalo; ale nadal bylo nieprzyjemnie zimno. Acz snieg na chinskich dachach wyglada calkiem przyjemnie.
Jestem tutaj z Andrzejem i Ala. I chyba jestem juz rozkapryszony ponownie (w koncu Mikolaj wyjechal grubo ponad miesiac temu), ale jakos srednio nam idzie komuniakcja. Obie strony sie staraja jak moga, ale...
Czasem relacje miedzy doroslymi potrafia byc tak interesujaco nudne, czasem jednak komplikuja sie w najmniej odpowiednim momencie. Jedna z Chinek powiedziala, ze to sie wlasnie nazywa zyciem, ja jednak wierze, ze w tym wszystkim jest wiecej naszej woli niz konformistycznego wuwei...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz