środa, 11 listopada 2009

o tygodniu wielorakich zmagan

Przepraszam, ze mimo wielostronnych ponaglan wpis pojawia sie dopiero teraz, ale tydzien to byl szalony. Najpierw przez 5 dni promowalismy Polske na targach turystycznych w oddalonym o poltora godziny pociagiem Hangzhou, wczoraj swietowalismy Niepodleglosc, a w miedzy czasie dokonywaly sie w Polsce pewne zmiany, a w S trwala narada konsularna. Jednym slowem: SZALENSTWO.

Do Hangzhou jechalem wraz z Ola, Beata G., Beata S, Agata, Arturem i Marcinem. Kazdy z nas mial tam troche inne role, wiec i podzial obowiazkow przebiegal roznie. Okazalo sie jednak, ze niektorzy jada tam pracowac, inni zas jada wygladac, jeszcze inni zwiedzac.Zakwaterowano nas w 4 gwiazdkowym hotelu, w pokojach jednoosobowych. Musze przyznac, ze to calkiem mila odmiana od 4 osob w hostelowym pokoju bez okien. I do tego jeszcze swietnie nas karmiono. Sniadania i kolacje w formie bufetu, a tam od potraw tradycyjnych po zolwie, ostrygi, sushi itd. Nic tylko nie wychodzic z hotelu. Wychodzic jednak czasem kazali - chociazby na targi. Zatem promowalismy Polske, Ola i Beaty wspaniale po chinsku, ja mniej dobitnie po angielsku i z tlumaczem, ale do przodu. Faktycznie udalo nam sie wzbudzic zainteresowanie i wierze, ze przynajmniej jedna z osob planujac podroz po EU uwzgledni w planach Polske.

Okazalo sie rowniez, ze swiat jest malenki. W Hangzhou spotkalismy znajomych zarowno Oli, jak i Marcina. Przy czym byly to dwie grupy znajomych, znajace sie miedzysoba, lecz pierwszy raz spotkawszy sie w Chinach, mimo, iz wszyscy pochodza z Krakowa...

Wracajac z ceremonii zamkniecia serii targow (koncert muzyki klasycznej, z wieloma polskimi akcentami), zagadalismy sie z Konsulem Generalnym i Konsulem ds Ekonomicznych, tak, ze autobusy podstawione przez organizatorow pojechaly. Bylo nam to zreszta na reke, bo zamiast do hotelu, chcielismy pojechac nad Jezioro Zachodnie - jedna z najwiekszych atrakcji regionu. Przy czym nikt nie wpadl na to, ze centrum kulturowe bedzie tak daleko od jakiegokolwiek osrodka cywilizacji. Taksowke zlapalismy po 45 minutach, czemu towarzyl moj komenatarz przez telefon: "CZEKAJ! COS JEDZIECIE!! TO JA BIEGNE SIE POD NIA RZUCIC A WY POZBIERAJCIE MOJE ZWLOKI I W DROGE!!!!!" i ... zamiast zwiedzac wybralismy bar...

W poniedzialek, gdy w koncu mielsimy troche czasu dla siebie i mozna bylo wybrac sie na miasto, figla splatala nam pogoda. Otoz do S nadciaga zima. Jest nascie stopni, czesto pada i ogolnie niebo z blekitu zrobilo sie jakies szare i malo pociagajce. W Hangzhou natomiast w pewnym momencie zrobilo sie zolte, pozniej czarne i zielone. Nastepnie rozblyslo wszystkimi kolorami swiatla. Takiej burzy i takich opadow deszczu nie widzialem dawno. I pierwszy raz od czasow wizyty w Azji Poludniowo - Wschodniej upralem bielizne majac ja na sobie...

Wczoraj, tj 10 listopada w Konsulacie swietowalismy Swieto Odzyskania Niepodleglosci. Wszesniej oczywiscie wielkie przygotowania i ponad 300 zaproszonych gosci, w tym 20 polskich konsuli (lub szefow dzialow konsualrnych) z Azji i 3 ambasadorow. Polonia szanghajska, pomimo wielkich opadow deszczu, stawila sie tlumnie, wszystkim dopisywal doskonaly humor i zabawa byla przednia. Jedzenia wprawdzie jeszcze zostalo, wiec piszac ten post zajadam sie zimnymi golabkami i bigosem. :-)

Niestety pomimo swieta narodowego pare osob w Konsulacie nadal pracuje. W tym ja.....

Obiecuje, ze zdjecia pojawia sie juz niedlugo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz