środa, 30 września 2009

o ostatnim wagonie klasy hardseat; ludziach co zjedza wszystko i 24godzinnym prysznicu

przyjechalismy do kantonu, miasta gdzie mowi sie o ludziach, ze jedza wszystko co ma nogi za wyjatkiem krzesel, wszystko co lata za wyjatkiem samolotow i wszytsko co plywa z wyjatkiem duzych lodzi podwodnych (aaa male??!!).
poki co na pierwszy posilek namowilem mikolaja w ... KFC, gdzie jak sama nazwa mowi jadlem... krewetki.

pogoda w tym miescie jest istnie jesienno-zwrotnikowa: deszczowa szaruga przy temperaturze 36 stopni i wilgotnosci powietrza pewnie wiecej niz 100%.... oddycha sie jak w basenie... ale przywykniemy. oby... a poki co to mamy 24h/doba prysznic. to dosc sterylne jak na chiny rozwiazanie.

a jak o sterylnej czystosci mowa... jechalismy nasza ostatnia wspolna podroz w hardseat. tym razem, aby zapamietac do konca zycia byla to podroz 24godzinna. a zeby roznice uwypuklic to noc wczesniej spedzilismy w wagonie z lozkami, gdzie bylo cieplo, slodko, przytulnie i gdzie spotkalismy... Polakow. A jak Polak Polaka spotyka w pociagu to pojawia sie wodeczka, ciasteczka; jednym slowem imprezka. a wszystko przepijane zielona herbata....

jutro zwiedzanie miasta; pozniej hongkong.

ps
jestem juz niemal zdrowy, ale za to stracilem ladowarke do komorki wiec dostepny tylko mailowo....

niedziela, 27 września 2009

zdjecia

Budda DaFo - najwiekszy pomnik siedzacego Buddy


Budda DaFo i uczen; ktory przerosnie Mistrza


Awalokiteswara, lub w chinskiej wersji Guanyin, czyli pomnik faceta, ktory stal sie kobieta. za co dostal 1000 rak


Raj Mikolaja: schody, swiatynie, tysiace pomnikow....


poczatek najwiekszego lezacego Buddy; (to ten co pozniej nie ma brzuszka)


gdzies pod szyja lezacego Buddy


paaaaanda ! paaaanda !


zabawa malych pand; 30 sekund pozniej obie byly na ziemi...


wymaga komentarza?


czapeczka, w ktorej chce przyjsc na egzamin z Islamu


widok z okna w LiJiangu


herbaciarnia


soooo chinese....


w parku Gory Nefrytowego Smoka

czwartek, 24 września 2009

o przewrotnosci i zlosliwosci rzeczy (jeszcze nie) martwych.

Lijiang okazal sie niezmiennie wciagajacy. dlatego tez. pomimo, ze Nicolas wyjezdza jutro zobaczyc jedno z najpieknieszych miejsc w Chinach (Wawoz Skaczacego Tygrysa), ja zostane w hostelu. Zjem na obiad pizze, na kolacje zas: kubelek w KFC. I fakt, ze jestem dosc mocno przeziebiony i cholernie oslabiony nie ma z tym nic wspolnego. Nic, a nic. Oczywiscie.
Wcale nie zywie zalu ani do tej sweeetasnej choroby, ani do losu kolei. Toz to nawet wdzieczny byc powinnienem za mozliwosc spedzenia w Lijiang 2 dni sam na sam z mastem....

A teraz z innej beczki (czarki?). 3 najczesciej zadawane mi pytania po kilku chwilach rozmowy; nie wazne czy po chinsku, czy angielsku:
- Skad jestescie?
- Jak podobaja sie Wam Chiny?
- Czy Ty (Jas) jestes jego (Mikolaja) ojcem?
zostawie to bez komentarza.... i ide sie ogolic....

kupilismy bilet z kunmingu do kantonu. 24h na twardych krzeselkach.... az sie doczekac moje posladki nie moga...
ale to jeszcze nie koniec. czeka nas podroz z kantonu do szanghaju - przypuszczalnie ok 48h. :D:D:D
lecz powiem w sekrecie, ze zamierzam przekonac Mikiego do samolotu... nie wiem tylko, czy jestesmy w stanie darowac sobie "rozkosz" takiego przejazdu, ot tak po prostu. :P Sadzicie, ze przekonam go mozliwoscia zwiedzania jakiejs swiatynki w okolicach Szanghaju? Oby...

Zdjec nadal nie udalo sie wrzucic. obiecuje sprobowac jeszcze raz pozniej.

wtorek, 22 września 2009

o spelnionych zyczeniach i niedotrzymanych obietnicach

a wlasciwie w odmiennej kolejnosci. chcielibysmy bardzo przeprosic ze nie dotrzymalismy slowa i nie zamiescilismy posta z chengdu. jedyne co mamy na swoje wytlumaczenie to brak czasu i komputera....

zatem pierwszy dzien w chengdu minal nam na odpoczynku i dniu gospodarczym. nastepnego ranka pojechalismy ogladac wielkie pomniki buddy, 71 metrowy siedzacy i 171 metrowy lezacy; tylko ze ten drugi jakby bez brzuszka sobie lezy. w leshan gdzie znajduja sie oba pomniki, mielsimy nieprzyjemnie wygladajaca stuczke samochodowa. na szczescie nikomu nic sie nie stalo; tylko kierowca zostaw sam z czesciami do zbierania. a my wzielismy taksowke i na dworzec.

kolejny dzien to swieto dla nas obojga - rano dla mnie bo jedziemy do pand; pozniej do swiatyni zielonego barana; czyli tam gdzie chcial Mikolaj. dzien zaczal sie ciezko; 45 minut czekania na autobus; pozniej 50 jazdy. pod brama o 9:45 a pandy kolo 10:00 ida spac... ale byly laskawe i pokazaly sie calkiem obficie. ze tak powiem... a pozniej swiatynia okazala sie swiatynia... ot co... /mikolaj dodaje: rewelacyjna swiatynia.../

24h jazdy i jestesmy w LIJIANGG. bedac tutaj 2 lata temu zawiesilem na drzewie zyczen tabliczke  z napisem: "tu kiedys wrocic".... i dzis sie udalo...bardzo sie ciesze z  tego powodu... 

jutro zwiedzania miasta; pozniej gory...

piątek, 18 września 2009

o terakotowym komarze, meczecie, Kanadyjce z Taipei, Dwoch Wiezach i rajskim dniu Mikolaja

Pingyao. W srodku nocy, czyli mniej wiecej o 8 wsiadamy na rower podwojny i jedziemy zobaczyc oddalony o kilka kilometrow klasztor buddyjski. niespodziewanie nie jest on zalany tlumem turystow i nie jest cukierkowo odremontowany. to bardzo mile novum podczas tego wyjazdu.
Po powrocie do centrum Mikolaj laduje w swym 7 niebie. mamy 6 godzin by odwiedzic 20 obiektow. bankow (a wlasciwie muzeow w ich dawnych siedzibach) swiatyn, itd. Dla mnie wszystko po 3 obiekcie wygladalo tak samo, jednak zainteresowanie z jakim Miki ogladal 4354342 waze, czy 1254744 garnuszek wzbudzilo we mnie przeswiadczenie, ze albo nie jestem wrazliwy na piekno chinskiej sztuki. albo ze Miki to cyborg...

Po spedzonych w hardseaterze 9 godzinach bylismy obydwoje wyczerpani. mowiac dalikatnie nie trafilismy na najleszych kompanow podrozy. trudno - raz na wozie; raz w hardseaterze. na stacji w Pingyao spotkalismy spora grupe bialych twarzy, w tym Kanadyjke, ktora mieszka od 5 lat w Taipei (tajwan). Towarzyszyla nam ona zarowno wczoraj, jak i dzis(patrz zdjecie :P) , a jak dobrze pojdzie to sie jeszcze na trasie spotkamy.

w centrum xi'an znajduja sie dwie niemal blizniacze wieze: (tak tak, bylo na cywilizacji konfucjanskiej :P) Dzwonow i Bebnow. Udalo mi sie zabrac Mikiego i Crystine na pokazy gry na obu tych instrumentach, a w dodatku zobaczylismy calkiem mily widok miasta po zmroku.

w xi'an zamieszkuje rowniez sporo wyznawcow islamu. znajduje sie tutaj meczet, ktory architektonicznie moglby zastapic zarowno swiatynie konfucjanska jak i buddyjska. i skandal: nie ma biletow studenckich... i to nawet dla mnie i Mikiego - studentow uniwersytetu pekinskiego ;-)

czy ktos z Was ogladal Mumie 3? pojechalismy dzis poza miasto by zobaczyc slynna Teraktowa Armie. wsrod wielu terakotowych gadzetow typu zolnierze, lucznicy, konie i bronie (chwala bogu - cesarz Qin ShiHuang nie znal sloni) musial byc... terakotowy komar. podczas robienia jednego ze zdjec - uzarl mnie w reke i uciekl... czy zatem stane sie Terakotowym Zolnierzem?

Jesli nie - to odezwiemy sie z Chengdu, gdzie na mnie czekaja Pandy, na Mikiego klasztor w ktorym Laozi przekazal ksiege Daodejing (tutaj Mik dopowiada: straznikowi na przeleczy- bo to przeciez bardzo wazne....)


jas - XIX wieczny bankier chinski


wieza bebnow po zmroku


Cristine, Miki, so-called Eric i ja; i w koncu pogadalem po hiszpansku :D:D


jas rozbawiony chinglish'em


xi'an noca


terrakota


looking into your fathers eyes....

poniedziałek, 14 września 2009

pingyao

przyjechalismy do pingyao, miasteczka o ktorym przewodnik wspomina, ze ma ladne okolice, a tak naprawde to centrum robi wrazenie. jak tylko weszlismy w obreb murow starego miasta to od razu pozalowalismy, ze zostajemy tu tylko jedna noc. jedna, bo jutro nocnym pociagiem jedziemy do xi'an.

zdjecia

no to startujemy ;-)


helsinki


mikolaj czyta mi bajke o rasputinie, czyli jak zabic czas czekajac na lot


WRESZCIE! lecz... plac bramy niebianskiego spokoju zamkniety /na szczescie na 1 dzien/


kto smie twierdzic ze w chinach nie ma wolnosci?


mikolaj i swiatynia nieba; wspolna kontemplacja


jas i mao; spotkanie po latach przy brydzu


przed walka ze smokami 2 / 2


wiele schodow - wielki mur;

zamach na placu ;-) czyli pokazy sztucznych ogni

niedziela, 13 września 2009

CHINY!! CHINY!! CHINY!!

przepraszam, ze pisze dopiero teraz, ale siedziec na internecie kiedy tyle sie w kolo dzieje to po prostu nie wypada.
z gory przepraszam (takie thanks from a mountain) za:
1) brak zdjec
2) brak polskich znakow
zatem po kolei.

lot minal nam bardzo przyjemnie i milo. helniski okazaly sie miastem bardzo przyjaznym i ciekawym. poznym nocny lot do Pekinu i ... pierwszy sprawdzian mojego chinskiego. okazuje sie ze test zdalem, bo dostalismy odpowiednie bilety do odpowiedniego miejsca i w odpowiedniej ilosci ;-)

tuz po przylocie zafundowalem mikolajowi spacer po hutongach. z plecakami. ale to tylko dlatego ze nie moglismy znalezc hostelu pomimo adresu i mapy..... ech... hutongi. idziesz; juz jestes; a tu zakret i czarna dupa; pierwszego dnia pozniejszym populdniej spacer po tiananmen (placu; nie bramie) i swiatynia nieba; czyli mikolaja pierwszy zachwyt - na kolacje kaczka po pekinsku

drugiego dnia zakazane miasto i palac letni. czyli mikolaja zachwyt ciag dalszy ;-) musze przyznac ze w pelni uzasadniony. pozniej pyszna kolacja (mikolaj - kurczak gongbao; ja - ryba w chili)

dzien trzeci przeszedl pod znakiem muru chinskiego i lekkiej aklimatyzacji; a takze wieczornego spaceru po miescie. i coz za niespodzianka... na chinskim murze wielka liczba zoltej rzeki... (tutaj pojawila sie pewna zagadka ktora powstala w wielkim scisku przy jednej z bram na murze - podlega ona jednak cenzurze wiec jesli jestes wrazliwa/y przejdz do kolejnego akapitu). pytanie brzmi: dlaczego zolta biegunka jest lepsza od kupy zoltej? biegunka szybciej przechodzi przez zwezenia.....

dzis pochodzilismy po swiatyniach i miescie (bo to zdecydowanie nie wioska) olimpijskiej.

nadjezdza nasz pociag do pingyao. musze leciec.
do uslyszenia w najblizszych dniach

poniedziałek, 7 września 2009

wycieńczony

Udało się. Załatwiłem prawie wszystkie rzeczy przedwyjazdowe... zostało "tylko pakowanie". najpierw stos prasowania, poźniej pakowania, pózniej to wszystko ogarnąć i fruuuu

niedziela, 6 września 2009

lekkie zamieszanie

z racji na wczorajszy egzamin organizacja wyjazdu zaczęła kuleć i wszystko spadło na później. Tak więc na liście "do zrobienia" są jeszcze:

- przygotować papiery z praktyk
- odebrać przewodnik
- kupić bilet
- przygotować samochód
- zakupy
- telefon do prof. Grzybowskiego
- apteka
- rekrutacja na badania w pracy
- fryzjer
- PAKOWANIE

piątek, 4 września 2009

Zhōngguó , czyli Państwo Środka

a wlaściwie 中华人民共和国 Zhōnghuá Rénmín Gònghéguó (Chińska Reblika Ludowa) obejmuje historyczne Chiny (bez Tajwanu) oraz Tybet i inne ziemie w Azji Środkowej zamieszkane w sumie przez 56 grup etnicznych. Chiny to najludniejsze państwo świata o populacji przekraczającej 1,3 mld osób. Pod względem powierzchni jest 4. na świecie, co oznacza, że zajmuje terytorium porównywalne z Europą. Dlatego też mam świadomość, że nie da się poznać tego kraju w całości. Ale zawsze można spróbować...

Moje doświadczenia z Chinami mówią mi, że jest to kraj niezwykle różnorodny. Podczas wyjazdu spróbuję udowodnić Wam, że nie istnieje pojęcie "kuchni chińskiej", "języka chińskiego", czy "pogody w Chinach". Północ a południe to dwa różne światy. Tak jak Finlandia i Portugalia.

czwartek, 3 września 2009

plan na pierwszy miesiąc wygląda tak....

... a trasa biegnie następująco:

Beijing --> Taiyuan --> Pingyao --> Xi'an --> Chengdu --> Leshan --> Lijiang --> Dali --> Kunming --> Guilin --> Shenzhen --> Hongkong--> Guangzhou --> Shanghai

Jak to zwykle z planami wygląda jesteśmy przekonani, że w/w trasa ulegnie zmianie. Ale jakiś pomysł warto mieć...
To plan na moją i Mikołaja wspólną podróż. Gdy Mikołaj wyleci ja zostanę na ok miesiąc w Shanghaiu, później zaś mam czas wolny. Macie jakieś propozycję co mam robić :P?

środa, 2 września 2009

został niecały tydzień

został niecały tydzień więc postanowiłem już otworzyć ten krótki raport wyjazdowy.

Wylot już w najbliższą środę z Warszawy o 9:40.

Będę tu umieszczał historyjki o azjatyckich przygodach dwójki niepoważnych podróżnych. A i w razie możliwości również zdjęcia :P

Serdecznie zapraszam do lektury i umieszczania komentarzy

wasz

yangxi