piątek, 18 września 2009

o terakotowym komarze, meczecie, Kanadyjce z Taipei, Dwoch Wiezach i rajskim dniu Mikolaja

Pingyao. W srodku nocy, czyli mniej wiecej o 8 wsiadamy na rower podwojny i jedziemy zobaczyc oddalony o kilka kilometrow klasztor buddyjski. niespodziewanie nie jest on zalany tlumem turystow i nie jest cukierkowo odremontowany. to bardzo mile novum podczas tego wyjazdu.
Po powrocie do centrum Mikolaj laduje w swym 7 niebie. mamy 6 godzin by odwiedzic 20 obiektow. bankow (a wlasciwie muzeow w ich dawnych siedzibach) swiatyn, itd. Dla mnie wszystko po 3 obiekcie wygladalo tak samo, jednak zainteresowanie z jakim Miki ogladal 4354342 waze, czy 1254744 garnuszek wzbudzilo we mnie przeswiadczenie, ze albo nie jestem wrazliwy na piekno chinskiej sztuki. albo ze Miki to cyborg...

Po spedzonych w hardseaterze 9 godzinach bylismy obydwoje wyczerpani. mowiac dalikatnie nie trafilismy na najleszych kompanow podrozy. trudno - raz na wozie; raz w hardseaterze. na stacji w Pingyao spotkalismy spora grupe bialych twarzy, w tym Kanadyjke, ktora mieszka od 5 lat w Taipei (tajwan). Towarzyszyla nam ona zarowno wczoraj, jak i dzis(patrz zdjecie :P) , a jak dobrze pojdzie to sie jeszcze na trasie spotkamy.

w centrum xi'an znajduja sie dwie niemal blizniacze wieze: (tak tak, bylo na cywilizacji konfucjanskiej :P) Dzwonow i Bebnow. Udalo mi sie zabrac Mikiego i Crystine na pokazy gry na obu tych instrumentach, a w dodatku zobaczylismy calkiem mily widok miasta po zmroku.

w xi'an zamieszkuje rowniez sporo wyznawcow islamu. znajduje sie tutaj meczet, ktory architektonicznie moglby zastapic zarowno swiatynie konfucjanska jak i buddyjska. i skandal: nie ma biletow studenckich... i to nawet dla mnie i Mikiego - studentow uniwersytetu pekinskiego ;-)

czy ktos z Was ogladal Mumie 3? pojechalismy dzis poza miasto by zobaczyc slynna Teraktowa Armie. wsrod wielu terakotowych gadzetow typu zolnierze, lucznicy, konie i bronie (chwala bogu - cesarz Qin ShiHuang nie znal sloni) musial byc... terakotowy komar. podczas robienia jednego ze zdjec - uzarl mnie w reke i uciekl... czy zatem stane sie Terakotowym Zolnierzem?

Jesli nie - to odezwiemy sie z Chengdu, gdzie na mnie czekaja Pandy, na Mikiego klasztor w ktorym Laozi przekazal ksiege Daodejing (tutaj Mik dopowiada: straznikowi na przeleczy- bo to przeciez bardzo wazne....)


jas - XIX wieczny bankier chinski


wieza bebnow po zmroku


Cristine, Miki, so-called Eric i ja; i w koncu pogadalem po hiszpansku :D:D


jas rozbawiony chinglish'em


xi'an noca


terrakota


looking into your fathers eyes....

1 komentarz: