środa, 30 września 2009

o ostatnim wagonie klasy hardseat; ludziach co zjedza wszystko i 24godzinnym prysznicu

przyjechalismy do kantonu, miasta gdzie mowi sie o ludziach, ze jedza wszystko co ma nogi za wyjatkiem krzesel, wszystko co lata za wyjatkiem samolotow i wszytsko co plywa z wyjatkiem duzych lodzi podwodnych (aaa male??!!).
poki co na pierwszy posilek namowilem mikolaja w ... KFC, gdzie jak sama nazwa mowi jadlem... krewetki.

pogoda w tym miescie jest istnie jesienno-zwrotnikowa: deszczowa szaruga przy temperaturze 36 stopni i wilgotnosci powietrza pewnie wiecej niz 100%.... oddycha sie jak w basenie... ale przywykniemy. oby... a poki co to mamy 24h/doba prysznic. to dosc sterylne jak na chiny rozwiazanie.

a jak o sterylnej czystosci mowa... jechalismy nasza ostatnia wspolna podroz w hardseat. tym razem, aby zapamietac do konca zycia byla to podroz 24godzinna. a zeby roznice uwypuklic to noc wczesniej spedzilismy w wagonie z lozkami, gdzie bylo cieplo, slodko, przytulnie i gdzie spotkalismy... Polakow. A jak Polak Polaka spotyka w pociagu to pojawia sie wodeczka, ciasteczka; jednym slowem imprezka. a wszystko przepijane zielona herbata....

jutro zwiedzanie miasta; pozniej hongkong.

ps
jestem juz niemal zdrowy, ale za to stracilem ladowarke do komorki wiec dostepny tylko mailowo....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz