W niedziele dokonalo sie przeistoczenie, a ja zzolklem do reszty.
Najpierw obcialem wlosy - Chinczykom sie podoba - Europejczycy sie usmiechaja
Pozniej pojechalismy na lans do 1933 - starej fabryki zamienionej w loft-galerie; gdzie jedlismy lans-makaron w lans-knajpie. miejsce jest tak awangardowe, ze na kazdym rogu stoi lans - fotograf z lans - modelka, ktorzy chyba nadal wierza, ze sa niepowtarzalnie awangardowi w swoim lansie.
Skonczylo sie pozno wieczorem spacerem po Nankijskiej Wschodniej.
Nie ma czego sie wstydzic: zostalem chinskim metro - lans - kozakiem
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz