wtorek, 24 listopada 2009

o tym jak w jedno popoludnie stalem sie chinskim metro - kozakiem

W niedziele dokonalo sie przeistoczenie, a ja zzolklem do reszty.

Najpierw obcialem wlosy - Chinczykom sie podoba - Europejczycy sie usmiechaja

Pozniej pojechalismy na lans do 1933 - starej fabryki zamienionej w loft-galerie; gdzie jedlismy lans-makaron w lans-knajpie. miejsce jest tak awangardowe, ze na kazdym rogu stoi lans - fotograf z lans - modelka, ktorzy chyba nadal wierza, ze sa niepowtarzalnie awangardowi w swoim lansie.

Skonczylo sie pozno wieczorem spacerem po Nankijskiej Wschodniej.

Nie ma czego sie wstydzic: zostalem chinskim metro - lans - kozakiem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz